Czy wszystko wymaga reakcji?

 

Czy  wszystko wymaga reakcji?

Wiele lat na mojej tablicy widniał napis „nie wszystko wymaga twojej reakcji”

Wyryłam go w swojej głowie i sercu, czyniąc życiowym mottem. Ten zwrot jest jednym z najważniejszych zdań, spośród tych którymi siebie codziennie karmie.

W myśl zasady, że nawet skazaniec ma prawo do ostatniego słowa a wierząc w inteligencje ludzi zawsze starałam się wyjaśniać powody swoich decyzji.

Różnica między kończeniem relacji z podanie przyczyny lub bez jest w zasadzie nie wielka. Ktoś kto poznaje nasze powody a i owszem dostaje garść argumentów dzięki których łatwiej będzie mu stanąć na nogi. Ale i na podstawie tychże tworzy plugawe kłamstwa na nasz temat. Kiedy my tracimy czas i energie, w głowie rozmówcy i tak tworzą się jego własne teorie.

W polskim sądownictwie pojawiła się, zasada o której nie uczono mnie na studiach, a którą jest wydawanie wyroku bez konieczności uzasadnienia go. Jeśli chcesz uzasadnienie musisz zapłacić około 100 zł. Wynika z tego że już nawet sądy nie mają już ochoty tłumaczyć się z własnych decyzji.

 

W moim świecie, nie kulturalne i tchórzliwe jest znikanie bez słowa i nie wyjaśnianie co ten człowiek aż tak złego zrobił, żeśmy ostatni most za nim spalili. Tym bardziej dziwi mnie, że w chwilach gdy jednym usłyszanym zdaniem mogłabym uratować świat od czarodziejskiej różdżki, która rozsiewa syf ja wole zniknąć bez wyjaśnień. Cóż, niezbadane są ścieżki naszego własnego umysłu nawet nam samym.

Zamiast awantury, lub bodaj zdawkowej informacji ja wole kliknąć opcje zablokuj i zniknąć post gdzie padło zbyt wiele dobrych słów, na temat kogoś kto jednak nie jest uzdrowicielem.

Dziwnie mi z tym.

 

Internety mówią, że kiedy kobieta przestaje krzyczeć, tłumaczyć to znak że przestało jej zależeć.

Coś w tym jest.

 

Są sytuacje które wymagają naszej zdecydowanej reakcji. Jeśli nie dla nas samych, to dla tego, ze to jedno zdanie może uratować życie wielu ludzi na tym świecie. A z drugiej strony, czy moją to odpowiedzialnością jest ratować życie ludzi których nie znam i być może nigdy nie poznam?

Czy nie powinien martwic się tym, ten którego czarodziejska różka zagraża temu światu?

Cóż mnie obchodzą losy świata?

Niech sobie ten świat będzie zepsuty i niech ta zepsutość roznosi się i wraca tam skąd przyszła. Ja swoją energie wole przeznaczyć na naprawianie siebie z jej skutków.

 

Astrologowie mówią, że dla ryb i panien kończy się etap odrabiania karmicznych lekcji. Za to zaczyna się on dla skorpionów i paru innych znaków. Nie zazdroszczę znakom, które wchodzą w ten układ planet. Odrabianie lekcji bywa doświadczaniem brutalnych zdarzeń. Wielkim zaskoczeniem jest dla mnie to jak zakończyła się ta dekada dla mnie i jak zapowiada się dla tych kilku osób, które znam z nowego rozdania. To jest jednak ich droga i ich nie odpowiedzialność za własne uczynki, dlatego nie ma we mnie grama współczucia ani chęci wyjaśniania czego kolwiek.

 

Być może z wiekiem stałam się zwyczajnie leniwa. Być może z doświadczeniem nauczyłam się, że każdy sam musi dojść do swojej prawdy. A być może szkoda mi czasu i energii na ratowanie świata.

Morał tej historii jest jednak taki, że nawet jeśli coś wymaga zdecydowanej reakcji to mnie się po prostu nie chce aktualnie tego robić.

 

Dobranoc Państwu.

Zora

Komentarze